a w nim wypisz wymaluj Kopciuszek i jego śmiałe rozbijanie się (dosłownie) po Europie! Ciężko streścić półtora miesiąca jazdy, szczególnie po tak odmiennych regionach Europy jak Skandynawia i Włochy, na zaledwie kilku stronicach czasopisma. Z otrzymanego limitu 12 tys. słów i tak sporo zostało okrojonych, ale to, co ostało się, mam nadzieję, że prezentuje w miarę akceptowalny poziom i że zapewni Wam choć odrobinę motocyklowej rozrywki!
Czyli kobiece podróże małe i duże, na sprzęcie skromnym i za niewielkie pieniądze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą publikacje kopciuszkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą publikacje kopciuszkowe. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 listopada 2011
czwartek, 7 kwietnia 2011
Po Targach Motocyklowych, czyli oddźwięk w Motogenie
Jak to zwykle bywa, organizując imprezy po raz pierwszy, trzeba liczyć na masę niepochlebnych opinii. W tym przypadku na pewno poniekąd słuszne, bo były błędy w organizacji, które wypłynęły w trakcie i nie dawały czasu na poprawę. Wielu z odwiedzających opuszczało Targi z rozczarowaniem, bo nie wiedzieli nawet, że jest jeszcze piętro hali, na którym mieściła się większość standów. Na dodatek impreza troszkę nad wyrost reklamowała się pod hasłem targów ogólnopolskich, które zważywszy na obecność wystawców głównie lokalnych, raczej na to miano sobie nie zasłużyły. Na hali krążyła nawet anegdota, że jakiś Portugalczyk dokonał jeszcze większej nadinterpretacji, przeczytał gdzieś na stronie o imprezie jako Targach MIĘDZYNARODOWYCH i przyjechał aż z Portugalii. Auć, zdziwił się.Kolejnym zarzutem ze strony forumowiczów i odwiedzających była cena biletu, ich zdaniem zdecydowanie za wysoka.
Całe szczęście, co mnie w sumie najbardziej cieszy, zostało docenione nasze stoisko podróżnicze, które cytując relację w Motogenie "ratowało honor całej imprezy". Ehhh, ma się ten talent organizacyjny, nie? ;)
Całość relacji znajdziecie tutaj.
Całe szczęście, co mnie w sumie najbardziej cieszy, zostało docenione nasze stoisko podróżnicze, które cytując relację w Motogenie "ratowało honor całej imprezy". Ehhh, ma się ten talent organizacyjny, nie? ;)
![]() | |
wtorek, 15 marca 2011
Artykuł na dlastudenta.pl
Poprosiłam portal dlastudenta.pl (jako że, sama jestem studentką;) o patronat. Odpowiedzią na moje zapytanie była publikacja artykułu, tego samego, który ukazał się w National Geographic Traveler. W sumie nie było żadnej rozmowy na ten temat, jak takowy patronat miałby wyglądać, po prostu tego samego dnia jeszcze na stronie ukazało się wszystko to, co wysłałam do dlastudenta w celu zapoznania się z moją osobą, czyli zdjęcia dla NGT, relacja z mojej pierwszej podróży oraz mapka tegorocznego, planowanego tripu, wszystko połączone ze sobą bez ładu i składu... Po mojej dość dosadnej prośbie o wprowadzenie poprawek typu podpis autora fotografii, informacji o blogu i facebooku oraz wycięciu mapki, która nijak ma się ani do zdjęć, ani do tekstu sprzed dwóch sezonów, jako tako zaakceptowałam publikację, ale w dalszym ciągu uważam, że cokolwiek by się nie robiło, można nad tym trochę dłużej pomyśleć, aniżeli kopiuj i wklej... Wrzucam screena, żeby sobie kto nie pomyślał, że zmyślam ;)
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Publikacja w National Geographic Traveler
Kolega podesłał mi link do konkursu ogłoszonego w National Geographic Traveler, na najciekawszą, najbardziej niebezpieczną lub zabawną podróż motocyklową. Nie pamiętam dokładnie już jaki był deadline nadsyłania prac, pamiętam jedynie, że po wysłaniu relacji z tripu 2009 już na następny dzień oddzwonili z NG i poinformowali, że moja relacja bardzo im się spodobała i że ukaże się w sierpniowym numerze NG Traveler. Jedyne co musiałam zrobić to skontaktować się z fotografem Bartkiem Sadowskim i umówić się na małą sesyjkę fotograficzną. To też uczyniłam.
Umówiliśmy się we Wrocławiu, podjechać musieliśmy jednak do Dzierżoniowa, gdzie w serwise K+K Motocykle stała moja Hondka szykowana do następnej trasy. Pan Leszek Kwiecień zapakował Hondkę na busa i wywiózł nas na rzadko uczęszczaną polną drogę, gdzie miała odbyć się sesja. Miało w końcu wyglądać tak, jakby było w drodze... Efektem licznych ujęć i gonitwą za słońcem były te oto zdjęcia. Wyłowiłam najlepsze ;)
Umówiliśmy się we Wrocławiu, podjechać musieliśmy jednak do Dzierżoniowa, gdzie w serwise K+K Motocykle stała moja Hondka szykowana do następnej trasy. Pan Leszek Kwiecień zapakował Hondkę na busa i wywiózł nas na rzadko uczęszczaną polną drogę, gdzie miała odbyć się sesja. Miało w końcu wyglądać tak, jakby było w drodze... Efektem licznych ujęć i gonitwą za słońcem były te oto zdjęcia. Wyłowiłam najlepsze ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







