Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postępy Kopciuszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą postępy Kopciuszka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 października 2011

Kopciuszek uprawia nawijkę w eterze!

      Zapraszam do słuchania Radia Wrocław w sobotę 22.10 o godzinie 10.30!!! Pora dość wczesna jak na weekend, ale może akurat będziecie wracać z imprezy ;)

poniedziałek, 10 października 2011

Sezon zmierza ku końcowi...

      Motocykl odstawiony do serwisu? Odstawiony! Praca mgr napisana? Praca w toku! List motywacyjny i cv dostarczone do kilku firm? Dostarczone! Teraz tylko pozostaje mi czekać na rezultaty i modlić się w duchu, by udało mi się znaleźć pracę w branży motocyklowej. Byłoby cudownie połączyć przyjemne z pożytecznym, czyż nie o tym powinien marzyć świeżo upieczony absolwent...?


piątek, 8 kwietnia 2011

Patronat Radia Wrocław

       Już jakiś czas temu otrzymałam od redaktora Motocykla namiar na redaktora naczelnego i prezesa zarządu Radia Wrocław - pana Tomasza Dudę, który możliwe, że byłby zainteresowany relacją z mojej wyprawy. Napisałam, zadzwoniłam, umówiliśmy się na spotkanie w budynku Radia Wrocław, odzew był bardzo pozytywny już na starcie.
      Próg radia przekraczałam z uczuciem, jakie towarzyszy dziecku przy pierwszej wizycie w katedrze gotyckiej. Gwałtowne onieśmielenie spadło na mnie, jak wówczas, gdy ma się do czynienia z instytucją wzbudzającą powszechny szacunek. To stąd wychodzi w eter wielogłos kształtujący świadomość i opinię społeczną. To tu wyszukuje się talenty, które debiutując na antenie zyskują powszechne uznanie. I to tu Kopciuszek zabierze głos, przed wyprawą, w jej trakcie oraz po wyprawie, by puścić w eter mesydż o samotnych, spontanicznych i ekonomicznych podróżach, na które każdy może się zdobyć.
 Dziękuję panu Tomaszowi Dudzie za zainteresowanie kopciuszkizmem!

Silence! I'll kill you!!! ;)

Budynek znany wszystkim Wrocławianom

niedziela, 3 kwietnia 2011

Wrocław Motorcycle Show 2-3 kwietnia

     I zaczęło się. Do samego końca kurierzy trzymali mnie w napięciu, czy zdążą z ulotkami, plakatami i przypinkami, ale udało się! W piątek od rana do wieczora latałam po mieście dopinając sprawy na ostatni guzik, w tym fryzjera ;). Około 18 wyjechałam już w stronę ulicy Mielczarskiego, przy której mieści się serwis ekipy motoracer.pl. Tam czekała na mnie Hondka, oklejona nową porcją naklejek. Do Hali Stulecia, a ściślej mówiąc do Centrum IASE już tylko rzut beretem. Tam o 19 miałam spotkać się z resztą ekip: Wyprawy na Jedwabnym Szlaku, Motojary oraz Endurovoyagerem, który w dwuosobowym składzie, wraz z przedstawicielką Motovoyagera, przybył do nas aż z Warszawy. Nie mogłam im pozwolić na to, żeby spali w busie, bo taki mieli pomysł, więc zaproponowałam im, żeby zatrzymali się u mnie. Być może nie w najbardziej komfortowych warunkach, bo studenckie mieszkanko, bo ciasno, ale na pewno lepiej niż w busie ;) O 19 wszyscy już czekali na miejscu i mogliśmy rozpocząć rozkładanie naszych stanowisk. Ja po jednej stronie z ekipą Jedwabnego Szlaku, a na przeciw Endurovoyager i Motojary. Bardzo szybko się okazało, że koordynowanie takiego standu to żaden problem, bo wszyscy gotowi do działania, z własnymi koncepcjami typu wyświetlanie filmów podróżniczych czy zaaranżowanie standu na kształt obozu podróżników. Na dodatek wszyscy świetnie się dogadywaliśmy ;) O 22 zabrałam swoich podopiecznych do domu, żarliwe rozmowy i piwkowanie znudziło nam się dopiero koło 4 nad ranem. A o 8 już na targi...

Tak prezentował się mój skromny stand. Zdjęcia, Hondzia, ulotki, plakaty, przypinki i ja we własnej osobie ;)
A oto i dwuosobowa reprezentacja Endurovoyager'a, grupy podróżników i organizatów wypraw motocyklowych
Wyprawa na Jedwabnym Szlaku postawiła na sprzedaż koszulek, zysk przeznaczą na koszty wiz
Klub Motojary postawił na prezentację filmów z podróży oraz najokazalszego rumaka w stajni
                Moja poczciwa Hondzina wyróżniła się w towarzystwie okazałych Katów, Tener czy brudasów typu TTR. Przyciągała głównie młodzież, początkujących, kobiety oraz zagorzałych wielbiciele małych pojemności. Wiszący nad Hondą baner działał w dwójnasób: z jednej strony mylił odwiedzających, którzy myśleli, że to stoisko Modeki, ale z drugiej strony przyciągał uwagę. Jeżeli ktoś wywnioskował, że prezentuję odzież Modeki, to szybko wyprowadzałam go z błędu, wciskałam ulotkę, przedstawiałam całą ideę i kusiłam przypinką ;) Strategia okazało się niezawodna, choć w większości przypadków nie była nawet potrzebna. Byli również i tacy, którzy są już zaznajomieni z Kopciuszkiem i przyszli pokibicować, co oczywiście bardzo mnie ucieszyło ;)

Kopciuszkowe dzieciaczki
Z ekipą spozo.pl ;)

                 Ogólne wrażenia? Bardzo pozytywne. Targi były warte całego zachodu, choćby ze względu na kontakty i znajomości, które nawiązałam. Spotkania z podróżnikami znacznie większego kalibru dodają skrzydeł i wiary w to, że to podróże mogą stać się sposobem na życie. Szczególnie, gdy po raz setny słyszy się, że wyprawa wzbudza szacunek, to wydaje się, że rzeczywiście coś jest na rzeczy, że warto o tym mówić, rozmawiać z ludźmi, dodawać im otuchy, jak Pani X, która chciałaby podróżować z mężem na motocyklu, ale obawia się kwestii higieny w podróży. Lub Pani Y, która chciałaby wybrać się kiedyś w podróż z paczką kobiet, ale ciężko jest jej namówić kogokolwiek. Może Kopciuszkizm to nie tylko ta jedna wyprawa, a misja na większą skalę...

Sensacja Targów - Ducati Diavel
Najbardziej błyszczące stoisko ;)

               Co do spraw organizacyjnych, na pewno mogłoby być lepiej. Ale które początki są łatwe! W tym miejscu i tak chciałabym złożyć szacun organizatorowi Arturowi Wojsie, który wziął na siebie organizację imprezy takiego kalibru, wiedząc, że rzuca się lwom na pożarcie. Bo oczywiście na forach zawrzało, że nie ogólnopolskie, a lokalne, że bilety za drogie itepe itede... Kolejna edycja zaplanowana już na marzec 2012, tym razem już w Hali Stulecia. Życzę powodzenia, miejmy nadzieję, że impreza będzie się rozwijać w najsłuszniejszym z kierunków!

Reszta zdjęć: tutaj.

           

wtorek, 29 marca 2011

Dalsze, graficzne przygotowania do Targów Motocyklowych

      Czas nagli, a tu wciąż trzeba przygotować ulotki i plakaty na Targi Motocyklowe. O pomoc poprosiłam tego samego grafika, który pomógł mi z logiem Kopciuszka, czyli studenta ASP Dawida Biernata. Na Targi potrzebowałam czegoś na kształt ulotki, która promowałaby zarówno stronę, jak i samą wyprawę. Wspólnie ustaliliśmy taką wersję:


        Taki przód, a tył to głównie informację o całej idei Kopciuszka. Kolejnym moim pomysłem na potrzeby Targów była przypinka, którą mam zamiar sprzedawać za symboliczną kwotę "co łaska" a konto wyprawy lub chociażby samego zwrotu za materiały reklamowe, które niestety mocno uderzyły mnie po kieszeni. Ale same przypinki to koszt niewielki (100 sztuk za 110 zł w Centrum Poligrafii Iwion na allegro), więc pozwoliłam sobie na ten dość estetyczny gadżet ;) Poniżej dwie wersje, finalnie zdecydowałam się na tę z prawej ;)

środa, 23 marca 2011

Nowe logo/grafika

     Z udziałem studenta ASP oraz grafika Dawida Biernata, przy pomocy jego magicznej wyobraźni oraz narzędzi, udało nam się stworzyć nowy graficzny wizerunek Kopciucha. Pierwotną koncepcję wrzuciłam na fejsbuka. Rozpętała się burza. Co najzabawniejsze - wyszło na to, że to mężczyźni są bardziej wyczuleni na seksizm, aniżeli same kobietki, którym logo, z wyjątkiem drobnych detali do poprawek, ogólnie bardzo przytrafiło do gustu ;) Świat wywrócił się do góry nogami! Żeby to teraz kobietom zarzucać seksizm!? Nowy Kopciuszek po metamorfozie ( w końcu z zakurzonego Kopciucha zmienia się w Księżniczkę;) to motocyklowa Lady Dżaga;) W niebotycznych obcasach, cheerleaderskiej spódniczce. Jak to współczesna Księżniczka ;) Oto ona:


wtorek, 15 marca 2011

Artykuł na dlastudenta.pl

      Poprosiłam portal dlastudenta.pl (jako że, sama jestem studentką;) o patronat. Odpowiedzią na moje zapytanie była publikacja artykułu, tego samego, który ukazał się w National Geographic Traveler. W sumie nie było żadnej rozmowy na ten temat, jak takowy patronat miałby wyglądać, po prostu tego samego dnia jeszcze na stronie ukazało się wszystko to, co wysłałam do dlastudenta w celu zapoznania się z moją osobą, czyli zdjęcia dla NGT, relacja z mojej pierwszej podróży oraz mapka tegorocznego, planowanego tripu, wszystko połączone ze sobą bez ładu i składu... Po mojej dość dosadnej prośbie o wprowadzenie poprawek typu podpis autora fotografii, informacji o blogu i facebooku oraz wycięciu mapki, która nijak ma się ani do zdjęć, ani do tekstu sprzed dwóch sezonów, jako tako zaakceptowałam publikację, ale w dalszym ciągu uważam, że cokolwiek by się nie robiło, można nad tym trochę dłużej pomyśleć, aniżeli kopiuj i wklej... Wrzucam screena, żeby sobie kto nie pomyślał, że zmyślam ;)

wtorek, 1 marca 2011

Targi Motocyklowe we Wrocławiu (2-3 kwietnia)

    Pewnego pięknego dnia otrzymałam maila z zapytaniem, czy nie zechciałabym współuczestniczyć w organizacji standu podróżniczego na Targach Motocyklowych we Wrocławiu. Do dyspozycji powierzchnia wystawowa na max 8 motocykli, stoliki, krzesełka oraz całkowita swoboda, jeżeli chodzi o aranżację i promocję własną. Moja reakcja? Ależ jak najbardziej! Czemu nie! Wystarczyło poszukać pozostałych pasjonatów-podróżników motocyklowych oraz wysilić fantazję. Owoc naszych starań zobaczyć będzie można już 2-3 kwietnia we Wrocławiu w budynku Wytwórni Filmów Fabularnych. Jeżeli macie ochotę porozmawiać o podróżach, popytać, podzielić się swoimi doświadczeniami  czy pooglądać zdjęcia w przerwie pomiędzy kolejnymi atrakcjami całego show, to serdecznie zapraszamy! Ja, ekipa z Wyprawy na Jedwabnym Szlaku, Endurovoyager, Miłosz Jaskólski oraz Klub Motojary :)

ZAPRASZAMY!

piątek, 21 stycznia 2011

Postępy, postępy

   Widzicie logo obok? Do akcji przyłączyła się Katarzyna Frendl ze swoim kobiecym serwisem motoryzacyjnym motocaina.pl ;) Co prawda mój zapał trochę osłabł ostatnimi czasy, po drodze nawet wylądowało mi się w szpitalu z bólem niewyjaśnionego pochodzenia, ale powoli energia powraca.
   Z rozmów w potencjalnymi sponsorami wynika, iż mimo, że polski światek motocyklowy jest tak mały, na każdym kroku zetknąć się można z konfliktem interesów. Jeden nie lubi drugiego, drugi nie trawi trzeci, a czwarty generalnie to toleruje pierwszego, ale z drugim i trzecim to ma na pieńku. Te obserwacje troszkę odmieniły moją optykę widzenia. Bo po co się szarpać i nawijać kilometry na siłę, a przyjemność zamieniać na przykry obowiązek spełniania zachcianek kolejnych sponsorów, skoro można skrócić trasę i znacznie tym samym zwiększyć szanse na to, że uda mi się sfinansować podróż z własnej kieszeni. W końcu jest jeszcze pół roku!
   Ta decyzja przyniosła mi wyjątkową ulgę. Olałam Europę Zachodnią, którą zjechałam już 2 razy i w sumie mi nie śpieszno. Ograniczam się do mglistej Skandynawii i gorących Bałkan + Ukraina na deser. A przynajmniej kawałek Ukrainy ;) Trasa ma zatem wyglądać w przybliżeniu następująco:


Kokardka - start z Holandii

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Kopciuch wystartował na facebooku!

           I w tym miejscu przydały się umiejętności z działu social media, nabyte na praktykach w firmie mybrands! Niestety musiałam niczym barbarzyńca zrobić najazd na prywatne skrzynki znajomych/nieznajomych, ale przede wszystkim motocyklistów, których dało sie rozpoznać po zdjęciach profilowych! Jest mi niezmiernie miło za oddźwięk i wsparcie dla akcji wyprawy dookoła Europy na mojej Hondzince 125 ccm. Pomysł zrodził się w sumie nie wiadomo jak ;), ale ważne, że poszły za tym konkretne czyny, no i wsparcie medialne ze strony Motocykla! Już od zeszłego sezonu moim stałym wsparciem jest także ekipa z serwisu K+K Motocykle Dzierżoniów (najserdeczniejsze życzenia dla pana Leszka i spółki!;). Pojawiły się też inni, którzy wykazali zainteresowanie, ale póki wszystko jest na etapie rozmów, nie będę zdradzać szczegółów ;)
          Jest jeden feler całej akcji. Nie mogę odejść od kompa, uzależniłam się od zapraszania motocyklistów na Kopciuszka! Ale na tym na dziś już kończę, szara, uniwersytecka rzeczywistość wzywa... ;)

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Publikacja w National Geographic Traveler

    Kolega podesłał mi link do konkursu ogłoszonego w National Geographic Traveler, na najciekawszą, najbardziej niebezpieczną lub zabawną podróż motocyklową. Nie pamiętam dokładnie już jaki był deadline nadsyłania prac, pamiętam jedynie, że po wysłaniu relacji z tripu 2009 już na następny dzień oddzwonili z NG i poinformowali, że moja relacja bardzo im się spodobała i że ukaże się w sierpniowym numerze NG Traveler. Jedyne co musiałam zrob to skontaktować się z fotografem Bartkiem Sadowskim i umówić się na małą sesyjkę fotograficzną. To też uczyniłam. 
   Umówiliśmy się we Wrocławiu, podjechać musieliśmy jednak do Dzierżoniowa, gdzie w serwise K+K Motocykle stała moja Hondka szykowana do następnej trasy. Pan Leszek Kwiecień zapakował Hondkę na busa i wywiózł nas na rzadko uczęszczaną polną drogę, gdzie miała odbyć się sesja. Miało w końcu wyglądać tak, jakby było w drodze... Efektem licznych ujęć i gonitwą za słońcem były te oto zdjęcia. Wyłowiłam najlepsze ;)